Przejdź do głównej zawartości

Posty

45. Lusterko i plac zabaw I.

Hej! Dobra,nic nie mówię. Nie komentuję poziomu intelektualnego, stylistycznego,poprawnościowego, fabułowego i obojętnie jakiego tego rozdziału. Wyszedł dośćdługi, chyba najdłuższy z ostatnich i dzielę go na pół, jak zwykle, a Wyczytajcie, jako jeden. Ognista,co do Twojego komentarza: tata nie zapomniał o Petunii, tylko ona nie wyszłajeszcze ze sklepu, a Lily niestety nie poinformowała ojca, że ona tam jest,więc on nawet nie wiedział, że Petunia siedzi w sklepie :). Poza tym, Tuniazniszczyłaby piękny i sielankowy dzień ojca z córką :). I jeśli chodzi Ci o to,że niby Petunię kochają bardziej, to ja tego tak nie odbieram :). Tzn. myślę,że tutaj chodzi o to, że Petunią mogą się cieszyć cały rok, a Lily mają tylko wprzerwy typu wakacje, święta itp., więc muszą się nią nacieszyć :). A poza tym,piszę pamiętnik ze strony Lily, więc nie opisuję życzliwości wobec Petunii :)Co do Petera, to wypraszam sobie, mój Peter nie je aż tak dużo, jak u innych!:D Light,mam ustalone, kiedy Kate się p...

44. Rozbity Dzbanek II.

Mójpierwszy dzień pobytu w domu zawsze wygląda podobnie, a ma wręcz identycznyscenariusz. Matka i ojciec skaczą koło mnie, pilnując, żebym była dobrzenajedzona, wyspana, żebym nie była zmęczona, żeby nic mi nie przeszkadzało, niemusiałam nic robić, jedynym moim obowiązkiem było wypoczywanie po jakżemęczącej podróży. Jednak nigdy nie obyło się bez kłótni z Petunią, podczasktórej ona w końcu ucieka do swojego pokoju, bojąc się, że zamienię ją w konialub coś kopytnego. Nie wiem, jakim cudem, przez 6 lat Petunia nie dowiedziałasię, że nie mogę używać czarów poza szkołą, dopóki nie ukończę 17 lat. Więcżyła w ciągłym strachu, a ja tylko wyciągałam różdżkę, by pozbyć się jejwrednego i uciążliwego towarzystwa. A od roku, może dwóch, moją ulubionąrozrywką było straszenie ją czarami przy jej znajomych. Petunia zawszepanicznie bała się, że wyciągnę różdżkę przy jej przyjaciołach, albo że zacznęrozpowiadać im, jakim to ja nie jestem dziwadłem. Szczerze powiedziawszy,czasem żałowałam, że nie mam j...

44. Rozbity Dzbanek I.

Hej! Witam wszystkich :). Nie wiem, jakim cudemskończyłam tą notkę, ale mam nadzieję, że Was nią nie zanudzę na śmierć. Mamjednak kilka wyjaśnień, w związku z Waszymi komentarzami: A więc po 1: dzięki za nie ;D Po 2: Droga Alko (chyba tak to się odmienia),niestety moje ferie już dawno przeminęły z wiatrem :) Po 3: Kochana Ognista: tak, wiem, Peter jeststrasznie pomijany w moim opowiadaniu, ale niestety tak już mam, że mam doniego jakiś taki wstręt. W sensie, nie umiem nic o nim wymyślić, bo on mi kompletnienie pasuje do Huncwotów. Jest taki bezpłciowy. Może w 7 klasie coś więcej się onim pojawi, na razie daję sobie święty spokój z nim ;D. Po 4: znowu do Ognistej, ale też i innych, którzy otym wspomnieli. Wiem, wiem, że nie lubicie Rachel. Wiem, że jest nijaka, aletaka miała być. Zwykła, prosta dziewczyna, która niczym nie imponuje, ale teżniczym nie wkurza. No, może poza tym, że jest z Potterem ;p. Niestety muszę Waszmartwić, bowiem ona jeszcze długo będzie dziewczyną Potter...