Przejdź do głównej zawartości

Posty

30. Złamany nos. Nie tylko nos. II

Gdy wróciłyśmy do domu, na moim biurku leżały dwa listy. Uśmiechnęłam się i przeczytałam je. Tak jak się spodziewałam, były od Kate i Angeliny. Poszłam do łazienki i spojrzałam w lustro. Stwierdziłam, że jestem zbyt blada, więc postanowiłam, że wykorzystam dobrą pogodę i poopalam się w ogródku. Przebrałam się w strój kąpielowy, wzięłam książkę Nouna, założyłam okulary przeciwsłoneczne i wyszłam z pokoju zostawiając drzwi otwarte. Wychodziłam z domu, gdy pod dom podjechał samochód,  a z niego wyszła Petunia z koleżanką i dwoma kolegami. Stanęłam trochę wryta i nie wiedziałam, czy mam uciekać, czy co robić. Fakt, że byłam w samym bikini wcale mi nie pomagał. Jednak było za późno na wycofanie się, bo jeden z jej kolegów zauważył mnie i gwizdnął. Jedyne, co mi się udało zrobić, to zasłonić tytuł książki.  – A cóż to za ślicznotka? – blondyn, średniego wzrostu podszedł do mnie i podał rękę. – Josh jestem, miło mi.  – Eee... Lily – mruknęłam i uścisnęłam mu dłoń. ...

30. Złamany nos. Nie tylko nos. I

Hej, Notka dzielona na pół, bo... zresztą, wiecie sami, jak mnie ten Onet kocha ;p. Pozdrawiam! Leksia *** Następnego dnia ojciec Adama musiał iść do pracy, więc spotkanie z jego rodziną, ku mojej uldze, nie doszło do skutku. I takim sposobem spędziliśmy kolejny dzień zwiedzając Londyn. Pokazałam go Adamowi z mugolskiej strony, a każdego dnia wybieraliśmy się w inne miejsce. Raz zwiedziliśmy kilka zabytków, innym razem wybraliśmy się do centrum handlowego. Z każdym dniem czułam, że coraz bardziej przywiązuję się do Adama i jestem w nim coraz bardziej zauroczona. Czułam się przy nim naprawdę szczęśliwa i wydawało mi się, że on również. Za każdym razem, gdy się całowaliśmy, miałam motylki w brzuchu. Po prostu powoli zakochiwałam się w nim. Wiedziałam to. Wiedziałam, że niedużo mi brakuje, by go pokochać. Była to moja tzw. pierwsza miłość. Na prawdę czułam to i byłam szczęśliwa. Potrafił sprawić, że się uśmiechałam z błahego powodu. Przy nim całkowicie zapomniałam o ...

29.

Hej! Tak, wiem. Rozdział ma zapewne pełno błędów, ale z okoliczności niezależnych ode mnie (tak Paweł, mówię o Tobie ;p) nie miałam czasu nawet sprawdzić, co nabazgrałam. Miłego czytania! :) *** Idąc na SUM-a pisemnego z transmutacji, nie oglądałam się za siebie i nie reagowałam na żadne zaczepki. Ciągle w uszach słyszałam głos Severusa, gdy mówi, że jestem szlamą. Nie czułam nic i nie miałam na nic ochoty. Czułam się jakbym straciła część siebie, jednak moja duma nie pozwoliła mi tego pokazywać. Zeszłam do Wielkiej Sali i stanęłam z boku, oparta o ścianę. Podeszły do mnie dziewczyny i już otwierały usta, by coś powiedzieć, ale profesor Sprout zaprosiła nas do środka, więc bez słowa ominęłam je i weszłam do pomieszczenia pełnego ławek. Usiadłam na swoim miejscu i wbiłam wzrok w pusty blat stolika. Nie docierało do mnie nic, co mówiła nauczycielka. Gdy arkusz egzaminacyjny wylądował na mojej ławce, wzięłam go i machinalnie zaczęłam wypełniać. Na pytania odpowiadałam j...