Przejdź do głównej zawartości

Posty

7. Niespodziewany natłok niespodziewanych wydarzeń.

I tak mijały kolejne dni. Czas w Hogwarcie to była najbardziej zaczarowana rzecz w świecie magii. Listopad trwał sobie w najlepsze zasypując nas masą zadań domowych. Związek Kate z Aaronem nabierał coraz żywszych barw i tak dobrze im się układało, że zaczynałam się bać. Black, jak na razie spokojnie (no, może nie tak spokojnie) patrzał na ich szczęście, a ja tylko czekałam aż coś zrobi. Od dnia, w którym usłyszałam pamiętne słowa w ich sypialni nie odwalił niczego, a Kate coraz bardziej była pochłonięta jej nowym chłopakiem. I to mnie właśnie martwiło. Bałam się, że Black czeka na właściwy moment. No, ale w sumie nie był to mój problem. Nie wiem czemu, ale po mojej rozmowie po przegranej, zaczęłam trochę lubić Pottera. Może nie tyle, co lubić, ale już nie czułam aż takiej niechęci do niego. Zaimponował mi tym, co powiedział i że nie wykorzystał okazji, żeby się ze mną umówić. Co prawda wkurzał mnie swoim zachowaniem, takim jak targanie swoich włosów, widowiskowe łapanie znicza, jego d...

6. Zmagań zakładowych ciąg dalszy.

Czwartek zbliżał się wielkimi krokami, a nic nie wskazywało na to, że wygram zakład. Kate już w niedzielę, czyli w dzień, w którym założyłyśmy się, była na okropnie długim spacerze, który oczywiście nie skończył się na samej nauce (o ile w ogóle do niej doszło). W poniedziałek również poszli na spacer, z którego wróciła, bagatela, o 2 w nocy! We wtorek, po raz pierwszy, całowali się, co mi z wielką radością oznajmiła moja przyjaciółka. Byłam wściekła. Jeśli wygra zakład, będę musiała iść na randkę z tym kretynem! Jak ona, moja własna, najlepsza przyjaciółka, mogła mi to zrobić? Przecież dobrze wie, że brzydzę się Potterem. Jakoś to będę musiała przeżyć. W sumie, może uda mi się wykręcić, bo w końcu Potter nic nie wie o zakładzie. I tak próbując wymyślić jakąś wymówkę, szłam samotnie wtorkowym wieczorem po korytarzach Hogwartu. Westchnęłam głośno.  – Co tak wzdychasz Evans? – podskoczyłam, bo nie spodziewałam się, że ktoś jest w tym samym korytarzu.  – Możesz mi Potter w...

5. Zakład

Jak nietrudno się domyślić, już tego samego dnia, po szkole rozeszła się wieść, że Lily Evans była na randce z Craigiem Daviesem i całowali się przy jeziorku. Gdzie się nie ruszyłam, grupki dziewcząt rzucały na mnie nienawistne spojrzenia, a cała reszta poszeptywała na mój temat. Zaraz na drugi dzień przy śniadaniu, podbił do mnie Potter z niezadowoloną miną i usiadł obok.  – Cześć Potter. – powiedziałam i nawet uśmiechnęłam się. Po wczorajszym dniu miałam naprawdę dobry humor i chyba nic nie mogło mi go zepsuć, nawet on.  – Evans, możesz mi odpowiedzieć na jedno pytanie? – spytał wpatrując się w pusty talerz.  – Słucham. – powiedziałam smarując sobie chleb masłem.  – Czy to, co mówią w całej szkole, to prawda?  – Zależy co mówią. – odparłam przełykając kęs chleba.  – Że ty... Że ty i Davies byliście na randce i się całowaliście. – popatrzał na mnie niby to z żalem, niby z pretensjami, a niby z nadzieją.  – Owszem. – odpowiedziała...